TW # 1– pan Nikt


 Entropia, oto Twój zestaw:

 Postać: Cyklop myśliciel

 Zdarzenie: Czysty przypadek

 Efekt: Jedna osoba podaje Ci pierwsze zdanie, druga ostatnie. Co pomiędzy to już Twoja broszka. Zdanie:

 Krzaki wydawały się dziwnie podejrzane.

 To już dwadzieścia trzy lata odkąd wypowiedziała do mnie tych siedem dziwnych słów.

 

 

 Prawdziwi ludzie wyginęli. Nastała nowa era. W procesie ewolucji zanikło człowieczeństwo. Myśli pędziły niczym byki do czerwonej jak krew mulety. Na Ziemi przetrwały dwa obozy - o przynależności decydowała krew. Zatriumfować mogła tylko jedna forma bycia człowiekiem, przegrana należała do złej, błędnej i grzesznej. Szybka mutacja genów zredukowała rodzaj komórek wzrokowych. Nie rozróżnialiśmy barw, dla zaadoptowanego gatunku ta umiejętność okazała się zbędna.

 Język wulgaryzmów rozrósł się, zaczął przyjmować kolejne formy, zagłuszając jak chwast w nieplewionym ogródku pozostałe rośliny. Bluzg wiódł prym w sferze publicznej, służył do walki elit i autopromocji. Słowo poseł odeszło do lamusa. Polityków wymieniono na rozpasłe mordy, mendy, kurwy. Na początku tylko słownie, następnie dosłownie. Zajmowali się głównie Parodioleńskiem i innymi pierdołami typu: chuj, dupa i kamieni kupa. W Brukselce na straganie w dzień wyjątkowy, w międzynarodowe święto obchodzone corocznie dziesiątego grudnia, odbywało się wielkie przedstawienie, prawdziwy cyrk z klaunami. Po każdym występie ogromne brawa, wielkie ukłony, sypał się łupież na scenę, widownię. Zawody z żonglerki słownej w języku kurwanto przyciągały tłumy z całego świata. Uczestnictwo w show wiązało się z pewnym ryzykiem, jeżeli aplauz publiczności uznano za słaby, aktorzy w zemście za pomocą magicznej różdżki w postaci palca serdecznego wypowiadali klątwę. Białe drobinki ożywały, zamieniały się we wszawicę, która w błyskawicznym tempie obskakiwała zgromadzonych, doprowadzając do kurewskiej pasji.

  W Polsce rządziły dwie mafie: Srajdecja i Olrajt. Dzięki Ustawie o Liberalnej Agresji Werbalnej pierwsze odważyły się złamać poprawność polityczną. Chodziło tylko o grę na słowa, ludzi, zwierzęta, bogów, nic więcej. Wydano tysiące poradników erystyki. Każdy chciał błyszczeć gębą bez względu na prawdę. Konstytucjni barbarzyńcy w stosownych inwektywach pragnęli zbliżyć się do nas, uchodzić za szczerych i przy okazji móc sobie pożartować. A na głosowaniach w sejmie, co tam się odpierdalało, zajebiście piękny, kurwa poziom! Spektakl kidulta, gra dla gry z góry ukartowanej, nastawionej na wyrazistość, polityka dla czystej rozrywki. Jeżeli nie miałeś smykałki do gadania o rzeczach, na których się nie znasz, musiałeś walczyć. Dostosuj się albo giń! Liczyła się tylko akcja, ruch, flaki, krew, bluzgi!

  Początkowo sterowali nami Religijni, później nauczyliśmy się manipulować sami sobą. Procesom tym nie towarzyszył żaden postęp. Wyglądało to na regres, błąd natury, cofnięcie w stadium rozwoju. Wszyscy zachowywaliśmy się jak kijanki pływające w kałuży własnej krwi.

 Dlaczego właśnie ja? Dlaczego Armenia, Wołyń, Oświęcim, S21, Katyń, Sybir, Darfur? Dlaczego umarła moja żona, córka i syn? Gdzie podział się Bóg, gdy żywcem obdzierali ich ze skóry? Gdzie podział się Bóg, gdy rozszarpywali na pół uwiązane do koni ciała? Gdzie podział się Bóg, gdy bawili się we florystykę? Przybijali do ścian kobiety głowami w dół, ich suknie opadały, wtedy mówili na nie: „tulipany”. Gdzie podział się Bóg, gdy gwałcono, a dzieci palono w snopach siana? Chociaż w Boga nie wierzyłem, modliłem się, gorąco się modliłem. Ale on nie słuchał, był głuchy, a może nigdy nie istniał lub należał do nich.

 Psychopaci, wariaci, szaleni i opętani, wampiry bez duszy karmiące się cierpieniem innych, na pierwszy rzut oka zwykli ludzie. Zwyrodnialców wyróżniało jedno, defekt odczuwania. Znaleźli zatrudnienie na wysokich stanowiskach w wojsku, więzieniu, polityce, kościele. Dobierani według klucza frustracji i odrzucenia. A może się myliłem, może oni byli normalni, a ja urodziłem się ułomny, przeklęty przez naturę, za bardzo czułem, wyposażony w zbędny receptor wrażliwości z zerową odpornością na ból. Nie poddałem się ewolucji, póki nie zostałem okaleczony.

 Przed każdym starciem oba obozy karmili odpowiednio. Do walki przygotowywał nas byczy głód. Wygranym za oczyszczanie terenu ze zbędnej populacji obiecano raj. Szczęśliwców mieli zabrać na inną planetę, póki nie wybudują i nie przystosują do zamieszkania Szklanych Kapsuł. Widziałem holograficzny projekt nowoczesnych, funkcjonalnych, higienicznych i pięknych konstrukcji budowlanych. Kryniczne i samowystarczalne energetycznie miasta ZERO – E, szklane bloki mieszkalne w kształcie lilii, lewitujące pojazdy z unoszeniem magnetycznym, chodniki i schody ruchome, podziemne i nadziemne tunele autostrad. Pojawiły się nadzieja i cel, życie nabrało sensu. Ulepszone genetycznie prototypy Adama i Ewy w fazie embrionalnej czekały gotowe do implantacji, by uniknąć wadliwych form człowieka, pierwsze pokolenie mężczyzn należało wykastrować.

 

 ***

 

 To za nich wszystkich, tych brutalnie pozbawionych istnienia, za krzywdy i cierpienia, noce bez snu, powracające obrazy pod zamkniętymi powiekami, życie bez życia, za okrucieństwo wymierzam śmierć.

 — Giń! — zawołałem i rzuciłem się z widłami, wówczas z wnętrza ugodził mnie miecz:

 — Przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.

 To już dwadzieścia trzy lata odkąd wypowiedziała do mnie tych siedem dziwnych słów. Nie wiedziałem, czy Marysi udało się ujść z życiem. Wskoczyła w zarośla i ślad po niej zaginął.

 Nagle usłyszałem szelest, uwagę od wroga odwróciły krzaki, wydawały się dziwnie podejrzane. Wyszła powolnym krokiem, ale nie stąpała po ziemi, unosiła się tuż nad nią. To była ona. Ocalona. Zgładzona. Długa, ciemnobrązowa spódnica falowała na wietrze wokół odsłoniętych, bosych stóp; jasną bluzkę pokrywały plamy krwi i błota. Głowę zdobiła korona z warkoczy w kolorze zboża. Błękitne i pełne spokoju jak dwa kawałki bezchmurnego nieba oczy wpatrywały się w moje. Po chwili stwierdziłem, że to złudzenie, proroczy wzrok kobiety wędrował gdzieś dalej, przenikał przyszłość, widząc epoki, nieznane wydarzenia, kierował się ku kosmicznej pustce, w sposób nieosiągalny dla zwykłego człowieka. Przypominała snującą się zjawę. Marysia im bardziej się przybliżała, tym szybciej malała, aż przybrała rozmiar Calineczki. Doznałem zaburzeń w percepcji widzenia, nagłe ukłucie przez okruch, który wpadł do oka.

 I wtedy go spotkałem, i wtedy ujrzałem innego cyklopa. Takiego samego jak ja, okaleczonego człowieka o ograniczonym polu widzenia. Zmanipulowanego przez system, przez siebie samego. Staliśmy się potworami, myślącymi i działającymi jednokierunkowo. Skurczybyk wykorzystał moment nieuwagi, ugodził sztyletem w szyję. Kim byłem ja? Kim był on? Czy ja byłem nim, a on był mną? Gdy zaakceptowałem swoją niewiedzę, odpowiedź przyszła sama.

 Jak oczliki, skorupiaki bez serca, poruszaliśmy się skokowo. Jedyni z żyjących gatunków na Ziemi obdarzeni w moc. Moc okrucieństwa.

 Byłem Polakiem, Żydem, Ukraińcem, Ormianinem, przemycającym narkotyki amerykańskim surferem. Czysty przypadek, uprowadzili i osadzili w cieniu kokosowych palm, w kambodżańskim więzieniu.

 Manicurzyści z obsługi hotelowej zawitali do celi, gdy uznali, że naszedł czas, ujawnić sekrety tutejszego spa. Bez wody nie istniałoby życie. Tutaj lała się strumieniami. Krzyczałem, błagałem, aż umarłem. Umierałem już wiele razy. Gdy mdlałem, przywracali świadomość, pieścili prądem. Zadawali pytania, chcieli poznać nazwisko i dla kogo pracuję. Mówiłem, że jestem nikim, że biorą mnie za kogoś innego. Nie sądziłem, że można tyle razy przeżywać śmierć. Oderwanie od siebie. Psychoza. Wędrówka dusz. Każdy kolejny byt jawił się jak natrętnie wyskakujące okienko z przeglądarki Firefox. Przyciskałem exit. Wołałem stop, ale strony i kolejne żywoty mnożyły się, nakładały jedno na drugie w rekordowym tempie, i nie miało to nic wspólnego z wizytą na zakazanej stronie. Wirus życia zaatakował ze zwielokrotnioną siłą. Złapał i uwięził w pętli wydarzeń pod ziemią w korzeniowym kołtunie ludobójstw. Różne historie odtworzono na nowo w tym samym czasie. Jakiś olbrzym walnął ociężałym łapskiem w klawiaturę. Wszystkie przyciski wciśnięto jednocześnie. Doszło do zwarcia. Jeden ekran i nieskończona ilość projektorów. Wiele ludzi w jednym ciele. Zawarto pakt przeciwko Ja. Nie potrafiłem zliczyć wszystkich żyć, wszystkich zamordowanych żon i dzieci. Ich liczby mnie przerosły. Matematyka nigdy nie była moją mocną stroną. Już w szkole twierdzili, że jestem ograniczony. W końcu skonałem. Serce nie wytrzymało kolibrzego lotu. Zostałem zraniony. Nikt mnie oślepił. Ktoś halucynował. Gdy dotarłem do wzgórza K., kilka metrów nad ziemią na fioletowej chmurze kołysała się szklana wieża zamku. Powyżej latał rój kosmicznych spodków. Wyglądała niepewnie, kontury drżały, rozmazywały się, obraz migotał, jakby miał zaraz zniknąć. Tak bardzo chciałem porozmawiać z panem, ale nie sposób było się do niej dostać. Wszyscy graliśmy antybohaterów boga Marvella; byliśmy Cyklopami, Jokerami, marnymi kreskówkami, aktorem i widzem w teatrze zwidzeń. Ścigani przez zło na Ziemi, błądziliśmy i szukali ucieczki przed gorzkim chaosem, który wrzał w nas, i nie wiedzieliśmy, jak go pokonać*. Przy każdej postaci widniała gwiazdka, zamiast ramion widły – niepotrzebne skreślić.

 W przyszłości przybiorę postać minerału. Pomimo lęku nie zadrżę, pomimo bólu nie zapłaczę. Skamieniały nie poczuję nic. Wyryty na pomniku klęski człowieka w starciu z naturą, stanę spokojnie w twoich łzach, wrócę do twojej krwi – kryształ.

 

 ______________

 * Parafraza fragmentu psalmu naaseńczyków (gnostyckich chrześcijan).

 

 

 

© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~entropia
Kategoria: trening-wyobrazni
Opis: Dupa kameleona
Dodano: 2020-01-19 17:40:43
Komentarze.
Witamy nowy tekst!
Wrzuć jeszcze link do wątku z linkami
Odpowiedz
*Ritha 2 m.
Hello

"Słowem - słowo poseł odeszło do lamusa" - no troszkę tutaj to słowem/słowo za bardzo się dubluje

"Dlaczego właśnie ja? Dlaczego Armenia, Wołyń, Oświęcim, S21, komunizm, Katyń, Sybir, Darfur? Dlaczego umarła moja żona, córka i syn? Gdzie podział się Bóg, gdy żywcem obdzierali ich ze skóry? Gdzie podział się Bóg, gdy rozszarpywali na pół uwiązane do koni ciała? Gdzie podział się Bóg, gdy bawili się we florystykę? Przybijali do ścian kobiety głowami w dół, ich suknie opadały, wtedy mówili na nie: „tulipany”. Gdzie podział się Bóg, gdy gwałcono, a dzieci palono w snopach siana? Chociaż w Boga nie wierzyłem, modliłem się, gorąco się modliłem. Ale on nie słuchał, był głuchy, a może nigdy nie istniał lub należał do nich" - prześwietny fragment, tu powtórzenia zasadne

"Dobierani według klucza frustracji i odrzucenia" - i to fajne

Tak czytam i czytam, noo, dałaś się ponieść wyobraźni. Fajne flow!

" — Przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.
To już dwadzieścia trzy lata odkąd wypowiedziała do mnie tych siedem dziwnych słów" - kurde, i to mi się też podoba

Zarzut mam jedynie taki, że zdanie z efektu miały być początkowym i końcowym, a wplotłaś je w środek.

"Gdy zaakceptowałem swoją niewiedzę, odpowiedź przyszła sama" - to również mi się podoba
"Byłem Polakiem, Żydem, Ukraińcem, Ormianinem, przemycającym narkotyki amerykańskim surferem. Czysty przypadek, uprowadzili i osadzili w cieniu kokosowych palm, w kambodżańskim więzieniu" - i to też

"Umierałem już wiele razy. Gdy mdlałem, przywracali świadomość, pieścili prądem. Zadawali pytania, chcieli poznać nazwisko i dla kogo pracuję. Mówiłem, że jestem nikim, że biorą mnie za kogoś innego. Nie sądziłem, że można tyle razy przeżywać śmierć. Oderwanie od siebie. Psychoza. Wędrówka dusz. Każdy kolejny byt jawił się jak natrętnie wyskakujące okienko z przeglądarki Firefox. Przyciskałem exit. Wołałem stop, ale okienka i kolejne żywoty mnożyły się, nakładały jedno na drugie w rekordowym tempie, i nie miało to nic wspólnego z wizytą na stronie xxx. Wirus życia zaatakował ze zwielokrotnioną siłą. Złapał i uwięził w pętli wydarzeń pod ziemią w korzeniowym kołtunie ludobójstw. Różne historie odtworzono na nowo w tym samym czasie. Jakiś olbrzym walnął ociężałym łapskiem w klawiaturę. Wszystkie przyciski wciśnięto jednocześnie. Doszło do zwarcia. Jeden ekran i nieskończona ilość projektorów. Wiele ludzi w jednym ciele. Zawarto pakt przeciwko Ja" - kurwa mać, Entropio! Bardzo mi się podoba (!)

"Wszyscy graliśmy antybohaterów boga Marvella; byliśmy Cyklopami, Jokerami, marnymi kreskówkami, aktorem i widzem w teatrze zwidzeń. Ścigani przez zło na Ziemi, błądziliśmy i szukali ucieczki przed gorzkim chaosem, który wrzał w nas, i nie wiedzieliśmy, jak go pokonać*. Przy każdej postaci widniała gwiazdka, zamiast ramion widły – niepotrzebne skreślić" - i to też

Z wszystkich Twoich opowiadań jakie czytałam, to jest najbardziej w me gusta. Jest pęd i porwał mnie podczas czytania ten pęd

Odpowiedz
^Halmar 2 m.
Ha. Oto prawdziwa satyra na nasz gówniany świat. Z iście Kafkowskim zakończeniem.
Odpowiedz
~alfonsyna 2 m.
"różdżki w postaci placa serdecznego wypowiadali klątwę. Łupież ożywał, zamieniał się wszawicę" - tu chyba powinno być "palca", no i zgubiło się "we wszawicę" ;
"rządziły dwie partie" - przydałby się tu dwukropek;
"czułem (się) wyposażony";
"nie wybudują i nie przystosowują" - przystosują;
"prototypy Adama i Ewa" - Ewy;
Całość pisana taką bardzo emocjonalną, gniewną narracją, tak że chcąc nie chcąc człowiek w to wpada i daje się porwać, a potem już płynie z tym prądem i nie umie się zatrzymać. Jakoś ta petarda gniewu i emocji mi tu pasowała, zgrała się z treścią i oddała, co oddać powinna. Ale przede wszystkim sama historia, sam pomysł wg mnie się broni, ciekawie wykorzystałaś zestaw, myślę, że to będzie jeden z lepszych tekstów tej edycji. Pozdrawiam.
Odpowiedz
~entropia 2 m.
Ritha cieszę się, że opowiadanie siadło w twe gusta I przytoczenie ww. fragmentów Fajnie, że udało się mi z czymś tam zmierzyć i jest to dobre w odbiorze. Co do efektu, kurde jeszcze Cana dopytywałam jak to ma być. Teraz czytam, to jest to dla mnie jasne, pierwsze zdanie - rozpoczyna tekst, a drugie kończy. Tłuczek normalnie w łeb. Przez chwilę myślałam czy nie zmienić, bo i dałoby się, ale zostawię jak jest, by nie psuć na siłę konstrukcji.
Odpowiedz
~entropia 2 m.
Halmar Bardzo się cieszę, że Kafkę wyłapałaś! Mam tam parę inspiracji, które w jakiś sposób były dla mnie ważne i chciałam je wpleść w tekst. Podziękować!
Odpowiedz
~entropia 2 m.
@Alfonsyna - dziękuję za wyłapanie śledzi.czułem (się) wyposażony - tu bez się, ciut w innym znaczeniu ale przecinek powinien być - za bardzo czułem, wyposażony w zbędny receptor wrażliwości

"Petarda gniewu" – super określenie bardzo dziękuję!!! Pozdrawiam prądem
Odpowiedz
~entropia 2 m.
Ożesz, Pozdrawiam z! prądem
Odpowiedz
~Adelajda 2 m.
Jest moc w tym opowiadaniu, jakaś głębia której nie potrafię uchwycić w słowa. Czy człowiek zawsze dąży do zagłady? Można wyciągnąć z tekstu wiele i wiele więcej, gdyby zapewne wrócić tu raz jeszcze. Czuć ogrom emocji, ale też te emocje w piękny sposób okiełznane.
I chyba tyle z moich mądrości vna dziś. Jestem pod chwilowym urokiem.
Odpowiedz
~entropia 2 m.
Adelajdo dziękuję za wizytę i refleksję, czasami tak jest, że tekst w jakiś sposób nas porusza, a ciężko oddać słowami konkretnie odczucia i przemyślenia. Cieszę się że gdzieś tam poczułaś moc, głębię, emocje. A pytanie czy ludzkość zawsze dąży do zagłady jest jak najbardziej na miejscu, bo i w tekście taki pęd i kieruneku jest ukazany. Dziękuję za trafne spostrzeżenie.
Odpowiedz
*Canulas 2 m.
Strawne. Bardzo strawne. Czasem, kiedy dasz sie porwać bezgranicznemu rozpasaniu we florecie piórem czy też wpadasz w kołowrót upiększeń, staje się to Twoją reinkarnacyjną manią. Tutaj masz dośrubowane, ale nie przebajerzone. Treść intelektualna, to nie tandetny brokat z przecinkowych kurew czy takiej grotechy znad karton-gipsowego osiedla. Przemycasz wartości, obawy, marzenia, dążenia, ale nie narzucasz. Floretujesz dość sprawnie i ze świadomością czynu.

Jestem na 2x tak.

Tyle że pojebałas efekt, bo miał być klamrą otwierająco-zamykającą.


Super końcówka.

" Dlaczego właśnie ja? Dlaczego Armenia, Wołyń, Oświęcim, S21, komunizm, Katyń, Sybir, Darfur? " - wszystko tak piękne z wielkiej i nagle ten komunizma tak...
Odpowiedz
~entropia 2 m.
Tak komuna won, przydałoby się coś innego różnego, ale na zasadzie zdania "Byłem Polakiem...

Rano odpowiem ładniej. Idę się za karę schować daje sobie 30 minut na czary mary w notatniku.
Odpowiedz
~entropia 2 m.
Wracam, poprzekładałam klocki z początkiem nie ma problemu ze zdaniem z efektu, ale koniec, technicznie też nie , tylko to już nie jest to. Dziękuję że gdzieś mnie tam bodłeś do przemyślenia jeszcze raz układu i wykonania go, ale w tym konkretnym przypadku szkoda zmieniać końcówkę dla efektu, obniża mi jakość, tekst by stracił.

Dziękuję że zjadłeś i Ci smakowało.
"Czasem, kiedy dasz sie porwać bezgranicznemu rozpasaniu " - szkoda że nie częściej"staje się to Twoją reinkarnacyjną manią" - hahaha zapamiętam tym hasło, gorzej bo coś w tym jest! Tak staram się te swoje i nietylko swoje ale z tymi co poważam grosze przemycić. Czasami myślę że teksty są jak zabawa w głuchy telefon, ile kto co zrozumie, co wyciągnie, co zapamięta, i jak poda dalej, i my też to robimy pisząc, nawet bardziej my, bo piszący przekazują dalej...
Odpowiedz
~JamCi 2 m.
W przyszłości przybiorę postać minerału. Pomimo lęku nie zadrżę, pomimo bólu nie zapłaczę. Skamieniały nie poczuję nic. Wyryty na pomniku klęski człowieka w starciu z naturą, stanę spokojnie w twoich łzach, wrócę do twojej krwi – kryształ. - to najbardziej
Złożone. Czuję że jest głębia, a ja pozostaję na powierzchni, jakoś trudno mi wejść w istotę. Poza zakończeniem.
Pewnie wrócę w momencie większego skupienia.
Odpowiedz
~entropia 2 m.
JamCi widzisz według mnie najtrudniejsze w odczycie jest zakończenie złożone bardzo metaforycznie, ale skoro w jego głębie weszłaś, to zastanawiam się co z tym wyżej. Cały tekst poprowadziłam trochę jak turlanie kołem historii, ukazać pewien pęd, zatracenie człowieczeństwa, groteskowe obrazy z przyszłości, złapanie za słowa pewnych polityków, tekst jest złożony bo zainspirowany kilkoma różnymi obrazami, bo i filmem Wołyń, i fragmentem powieści o więzieniu S21, i użyłam pewnych symboli, alegorii jak Szklane Domy Baryki, Zamku Kafki ale u mnie w znaczeniu dotarcia do tego kto tym wszystkim steruje/cel drogi/ sens życia... Próba ucieczki człowieka przed złem i chaosem, skazana na porażkę (bo to jest w nas), jednak zakończenie ma dawać nadzieję (łaskę) oczyszczania, możliwość przemienienia zła w dobro, uświadomienie sobie że każdy z nas skrywa tajemnicę i zła i dobra, a nie podziały tworzone przez złudne ideologię, dlatego na początku futurystycznie i przejaskrawione przedstawiłam obozy. Wiem że nie jest to tekst dla każdego odbiorcy, ale gdzieś mi tam echem odbijają się słowa znajomego że jeden napisze to, drugi tamto, trzeci się zachwyci, czwarty powie że tekst o niczym, "także jak widzisz różnie się to rozkłada".
I chyba ten tekst, to tak skrycie mu dedykuję a sam tekst jako tako ważny dla mnie.

Dziękuję za przeczytanie i ślad.




Odpowiedz
~JamCi 2 m.
To chyba jednak zrozumiałam.
Odpowiedz
~pkropka 2 m.
Niesamowicie plastycznie używasz tu języka. Wprowadzasz świetny pęd, który i mnie porwał w trakcie czytania.
Bomba.
Odpowiedz
+berkas 2 m.
"Zawody z żonglerki słownej w języku kurwanto przyciągały tłumy z całego świata."
Tu się uśmiechnąłem, ale potem mnie ten tekst pochłonął.
Odpowiedz
~entropia 2 m.
@kropeczko cieszę się, że dałaś się porwać z prądem dziękuję!

@berkas później robi się mniej wesoło, miło że pochłonął, taki był zamysł, cieszę się, że udało się go osiągnąć dziękuję za ślad i pozdrawiam!
Odpowiedz
~jagodolas 2 m.
Porwał mnie ten pęd. Jest tu jedna myśl, bardzo mi bliska, bo sam się nad tym zastanawiałem, a chodzi o tych wszystkich ludzi na wysokich stanowiskach. Doszedłem kiedyś, do wniosku (tak jak ten głowny bohater), że z nimi musi być coś nie halo. Defekt odczuwania, jak napisałaś. Ale zaraz sobie pomyślałem, że może to oni są normalni, a ja nie. Więc w jakiś sposób, jest mi główny bohater bliski.
Fakt, były momenty, że się nieco gubiłem w tych obrazach, ale pęd niósł mnie dalej. Bardzo ciekawe językowo a przy tym gorzkie, mroczne, smutne. Jakby skarga na jebniętą ludzkość. Bardzo dobre
Odpowiedz
~entropia 2 m.
Jagodowy dziękuję za przemyślenia. Pewnie takie a nie inne, bo tam wyżej faworyzuje się siłę, dążenie po trupach do celu, trzeba być twardym, nie okazywać emocji, kalkulować, chłodno wybierać... Te przytłoczenie różnymi obrazami myślę że sam bohater się zgubił, utracił tożsamość, nie wiedział co widzi kim jest w danej chwili i dlaczego, taki se okruszek targany przez kilka wiatrów z różnych stron, te zatracenie Ja w innych miało tylko na celu ukazać okrucieństwo z różnych okresów historycznych, i pokazać też jego własne okrucieństwo, które w nim jest zakiełkowało z nienawiści do wroga, z zemsty, a tym samym stał się takim samym draniem.


Skarga na jebniętą ludzkość — ładnie podsumowałeś Dziękuję ślicznie.
Odpowiedz
~Pasja 1 m.
Jak zwykle poruszasz wszystkie zmysły. Siejesz lęk i powodujesz strach. W tym labiryncie ludzkich przypadków jest tylko wielki zamęt. Główny bohater pozostaje osamotniony i zagubiony. Poszukuje swojej osobowości. My jako naród mamy wpisane w przeszłość martyrologię i wieczne poszukiwanie winy. W tej narracji tracimy niekiedy człowieczeństwo i stajemy się wrogami samych siebie. Ubieramy się w płaszcze katów i wymierzamy karę. Czy takie postrzeganie jest dobre? Dokąd nas zaprowadzi wieczna zemsta.

Czytałam pod względem swojego odczucia. Później zaznajomiłam się z zestawem.

Pozdrawiam
Odpowiedz
~entropia 1 m.
I tutaj dziękuję, i bardzo trafna refleksja "Dokąd nas zaprowadzi wieczna zemsta?". Ostatnio czytałam o historii, że historia to ch... I po drugiej wojnie jak interpretowały sobie to stany, Francja, Rosja, cały układ z Hitlerem, jak aliantom na początku na rękę były obozy, i jak dogadały się z Rosją, na ile to moralne, i jak Polskę zwodzono i oszukiwano, ale i Polacy Zaolzie mają na sumieniu i jeszcze dwie rzeczy o których wcale tak chętnie nie chcą mówić. A czasami trzeba się przyznać do tej brutalnej prawdy, tak każdy nagina historię pod siebie.

Dziękuję, dziś mam maraton więc na pewno wpadnę do Ciebie.
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin