TW # 1 Centrum handlowe


  Postać: Ten pan co mówi do siebie

  Zdarzenie: Nie otwieraj niebieskich drzwi

  Efekt: Opisz swego przodka sprzed co najmniej 50 lat

 

 

  Właśnie wszamała nas galeria handlowa, zamykając cichutko zębodrzwi. Godzina dziesiąta rano a ludzi jak mrówków prawie. Z dobrze zakamuflowanego głośnika płynie kawałek The boys are back in town, zespołu Thin Lizzy. Wchodzimy do Tchibo a tam różności. Omiatam wzrokiem towary, czary mary - mogę wychodzić, ale Wróbel dopiero zaczyna lustrować. Uzbrojony w cierpliwość macam przedmioty niczym rzeczoznawca. Mówię: och i ach. Początki zazwyczaj należą do łatwizn.

  C&a, h&m, peek&cloppenburg zlewają się w jeden wielki, pełen uroczych zaułków sklep. Ciuchy, ciuszki, fatałaszki, wieszaki, stojaki, a my pomiędzy. Materiały noszące znamiona molestowania nie wzbudzają smutku - przeciwnie. Są obiektami pożądania, wytarte lecz wciąż atrakcyjne. Wróbel wyławia pasiaste bluzeczki lub niecne kiecki z motywami różniastymi, kurtkę w kolorze in blue i tuniki zniki. Prośbę o potrzymanie tychże spełniam z jakimś zapatrzeniem. Kolorowa wszędobylskość tkanin odbiera mi mowę i chęć ucieczki. Zahipnotyzowany lukam ukradkiem w stronę posągowych dziewczyn, które z torebkami zawieszonymi na przedramionach, szukają, przesuwają, smakują i gustują. Poszukiwaczki zaginionej arki.

  W strefie przebieralni w oblustrzonym pomieszczeniu zasłoniętym dekoracyjnym pluszem, stoję z naręczami ubrań. Pytany, informuję uczciwie i szczerze: to tak, to nie, w tym ładnie, w tamtym średnio. Przypominam androida skupionego na zadaniu. Przebieralniane w tym czasie oplotkowywują cały znany im świat, przyszywają łatki do koleżanek od kawki.

  W aparcie kolczykowe łapacze snów. Jedne z piórkami błękitnymi, drugie - srebrnymi. Debata nad mikrocudeńkami, mierzenie i błyskawiczne acz niepewne odpowiedzi lustereczka. Koniec końców paniom w czarnych uniformach mówimy: dziękujemy. Spadamy nasączeni dziwną tęsknotą.

  Nieoczekiwanie skręcamy w lewo. Długi korytarz prowadzi do toalet. Wróbel znika za drzwiami z kółkiem. Kątem oka dostrzegam niebieskie drzwi. Dziwne, ale coś we mnie pragnie je otworzyć. Ulegam natrętnej potrzebie i... głos sprzątającej, starszej kobiety: nie otwierać! Speszony cofam dłoń. Stoję ugrzeczniony i szturchany zaciekawieniem, czekam aż dbająca o czystość zniknie za winklem. Gdy znika - cap za klamkę i... szok. W wąskim pomieszczeniu siedzi na sedesie pan, i gada: wyjdź ze mnie, wyjdź ze mnie. Przepraszając zatrzaskuję wrota, i ocieram pot z czoła. Tymczasem z damskiej wychodzi Wróbel. Coś taki blady, pyta. W odpowiedzi dostaje niejasny bełkot. Czerwono-buraczany zrozumiałem, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła. W tym konkretnym przypadku - do nieoznaczonej toalety męskiej.

  W przeładowanej hałasem kawiarence ciche spożywanie latte. Myślowo zmierzam w przeszłość. Zakupy pradziadka miały miejsce na cośrodowym targu w Słomnikach. Inne czasy, inni ludzie. Pech.

  Zajarać! Marzę już tylko o tym. Sklepy oferują zbyt dużo, a w portfelu (moim) pustki. Wychodzimy. Z tarczą i na niej. Pa pa galerio handlowo. Jedziem na chatę.

© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~jagodolas
Kategoria: trening-wyobrazni
Opis:
Dodano: 2020-01-27 18:05:08
Komentarze.
~jagodolas 2 m.
Prawdopodobnie przez pomyłkę skasowałem sobie ostatni tekst treningowy, dlatego wrzucam go znów.
Odpowiedz
Fantastycznie, że jest z powrotem Witamy ten tekst ponownie
Odpowiedz
~Akwamen 2 m.
Ło, Matko! Skad ja to znam?! Az ciarki mnie po plecach przeszły, a na wspomnienie cierpienia mojego portfela, zapomniałem skupić się na niedociągnięciach w tekście (będąc w popłochu strasznym dostrzegłem kilka). Jak zdobędę sie na odwagę, aby wrócić, może je zaznaczę... może.
p.s. dobre!
Odpowiedz
*Canulas 2 m.
Czytałem już. Dobrze, że odzyskane.
Odpowiedz
~jagodolas 2 m.
Akwamenie zatem zapraszam, chociaż trochę się boję
Canulas, ano. Na szczęście wszystkie teksty mam w zeszytach
Odpowiedz
~Akwamen 2 m.
Jagodolas, horror,który przedstawileś i który spotyka mnie dość regularnie, nie zachęca do szukania potknięć, ale raczej do współodczuwania w cierpieniu
Odpowiedz
~jagodolas 2 m.
Ja już na samą myśl o tym zwracam pokarm. Dzięki za współodczuwanie
Odpowiedz
*Ritha 2 m.
Też już czytałam, fajna narracja, super, że wrócił tekst
Odpowiedz
*Ritha 2 m.
Link na forum już też masz właściwy
Odpowiedz
~jagodolas 2 m.
O super Ritha. No i dzięki za powtórne odwiedzonka
Odpowiedz
~pkropka 2 m.
Centrum handlowe jawi się tu jako miejsce kultu. Całość trochę mnie przeraziła, zbyt to wszystko puste, bezcelowe. Iść do sklepu, ujednolicić się i umrzeć w zębatkach korporacji.
Dobry tekst.
Odpowiedz
~jagodolas 2 m.
Dziękuje pkropko tu tego, pozdro!
Odpowiedz
~JamCi 2 m.
Kfir. Szkoda, że nie ma tamtych komentarzy :-)
Odpowiedz
~jagodolas 2 m.
No tu tego jak to się mówi jest okej
Odpowiedz
+berkas 2 m.
Ło panie krótkie jak znośna wizyta w galerii, ale niesamowicie zgodne z moimi odczuciami odnośnie parszywych molochów.
Odpowiedz
~jagodolas 2 m.
Dziękuję pięknie Barkas(ik)
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin