wesołe (TW#4)


 Postać: Wysyłacz i Odbieracz

 Zdarzenie: Opowieść pewnego pedanta

 Efekt: Tutaj panuje jedna zasada. Ten tekst musi zostać napisany poza naturalnym środowiskiem. Jeśli piszesz w domu, napisz w pracy. Jeśli na kompie, napisz na telefonie.

 

 EFEKT - nie mogłem napisać TW w pracy, bo mój komputer jest śledzony (oko). Nie mogłem napisać na smartfonie, bo nie mam smartfona. Ale... zawsze piszę na kompie siedząc na drewnianym krześle. Dzisiaj, aby wykorzystać efekt, podłożyłem sobie pod tyłek KOCYK. Czy to się liczy, niech oceni szanowne jury (żiri).

 

 

 (zapiski Leona Noela)

 

 

 

 

 

 

 Poniedziałek

 

 Już trzeci dzień bez przerwy pada deszcz. Teraz zamienił się w mokrą mżawkę, upierdliwy kapuśniaczek. Szedłem jak co dzień do pracy przez most, przygnieciony podręcznym bagażem jałowych myśli o kapciach, spłuczce, serze, kranach i zamku. Zastanawiałem się jak zwykle, czy zawrócić i sprawdzić, czy na pewno zamknąłem drzwi na klucz, czy kapcie stoją równo przy łóżku, czy odciągnąłem spłuczkę, zakręciłem krany w kuchni i łazience, i czy schowałem ser do lodówki. Ale sprawdzenie drzwi i tak nic nie dawało, skoro musiałem wejść do środka, żeby sprawdzić kapcie, ser, krany i spłuczkę. Potem, po sprawdzeniu całego kramu w mieszkaniu, znowu musiałem uważać podczas zamykania drzwi, skupić się i zapamiętać, że na pewno zamknąłem na wszystkie zamki, żeby potem jak będę szedł do pracy już nie analizować i nie myśleć, czy wrócić i sprawdzić jeszcze raz wszystko od początku.

 Z rozmyślań wyrwał mnie klakson przejeżdżającego obok samochodu. Zdążyłem odwrócić jeszcze w jego stronę głowę, kiedy pióropusz brudnej wody, błota, i piasku chlusnął na mnie spod kół pędzącego wozu.

 "A żebyś ty chuju zdechł!" - pomyślałem zaciskając ze wściekłości dłonie w pięści. Ledwo co widziałem, przez błoto oblepiające mi twarz, kurtkę i spodnie. Byłem cały mokry, w butach chlupała mi woda.

 Przetarłem oczy i zrobiłem to w samą porę, bo zdążyłem wyraźnie zobaczyć jak auto, którego kierowca przed sekundą złośliwie wjechał do kałuży, skręciło nagle w lewo, uderzyło w barierki mostu, przerwało je i zniknęło mi z oczu. Słychać było pisk opon, trzask gniecionej i pękającej stali, a potem plusk wpadającego do rzeki samochodu. Przebiegłem na drugą stronę mostu i patrzyłem jak pojazd zanurza się w wodną otchłań. Nie minęło pół minuty, jak po aucie nie został nawet ślad. Woda zamknęła się nad nim, a ja stałem i czekałem jeszcze parę minut, czy może ktoś wypłynie. Ale nikt nie wypłynął. Odszedłem, kiedy usłyszałem sygnał zbliżającej się karetki, czy może policyjnego radiowozu.

 "No i doigrałeś się, palancie" - pomyślałem o kierowcy, który wpadł do rzeki. Co za niesamowity zbieg okoliczności, skurwiel został ukarany przez los, który czasem jest łaskawy i sprawiedliwy. Czułem jak cieszy mi się micha, i, mimo że mokry i brudny od stóp do głowy, w dobrym jak nigdy humorze, wróciłem do domu, żeby się przebrać i sprawdzić przy okazji stan spłuczki, kapci, kranów, sera i zamków.

 

 Poniedziałek

 

 O tym, że z tym palantem, który wpadł do rzeki i utonął, to nie był przypadek domyśliłem się tydzień później. Przechodząc przez plac Legionów, natknąłem się na polityczny wiec. Przemawiał Znany Polityk Którego Bardzo Nie Lubię. Zatrzymałem się i posłuchałem co ma do powiedzenia. Nie mogłem uwierzyć w to co słyszę. To był stek niewiarygodnych bredni, plugawy słowotok urągający przyzwoitości i obrażający moją inteligencję. Populistyczny bełkot zadowolonego z siebie cwaniaka. Cwaniaka, który nawet nie udawał, że szanuje swoją publiczność, i że nie traktuje swoich zwolenników jak bandy idiotów.

 "A żebyś ty chuju zdechł" - pomyślałem odruchowo. Ledwo to zrobiłem, a Znany Polityk Którego Bardzo Nie Lubię umilkł, złapał się obiema dłońmi za szyję, jakby się czymś zadławił, jego głupi pysk wykrzywił się z bólu. Potem osunął się bezwładnie i spadł z podestu, na którym stał, aby lepiej było go widać i lepiej słychać. Przez zgromadzonych na wiecu ludzi przebiegł szmer niepokoju, zrobiło się zamieszanie. Oddaliłem się stamtąd, kiedy usłyszałem sygnał karetki, albo radiowozu.

 Wracałem do domu jak lunatyk, w głowie wirował mi kołowrót myśli. Już na osiedlu, aby się upewnić, że przeczucia mnie nie mylą, sprawdziłem swoją moc na sąsiedzie, który wyprowadzał swojego psa, żeby się załatwił na trawniku.

 "A żebyś ty chuju zdechł, razem ze swoim kundlem" - pomyślałem, po raz pierwszy zupełnie świadomie. Po chwili facet i jego pies leżeli bez ruchu na osiedlowym trawniku.

 W domu okazało się, że zapomniałem schować ser do lodówki. Łaziły po nim muchy. Odgoniłem je ręką, spłoszone krążyły teraz i brzęczały nad serem kreśląc w powietrzu skomplikowane elipsy.

 "A żebyście kurwy zdechły" - muchy zatrzymały się w locie jak zamrożone, a potem padły martwe na kuchenny blat.

 Nie miałem już żadnych wątpliwości. Posiadłem, nie wiem skąd, moc uśmiercania każdej żywej istoty, której tego życzyłem. Wystarczyło tylko pomyśleć.

 

 Poniedziałek

 

 Zastanawiałem się jaki jest mechanizm mojej nowej umiejętności. Nie wierzę w żadne czary, diabelskie zaklęcia, siłę klątwy i tym podobne brednie. Moja moc, jak wszystko inne, musi mieć jakieś racjonalne wytłumaczenie.

 Domyślam się, że w moim mózgu, zapewne pod wpływem mutacji, uaktywnił się nowy ośrodek, który wyczuwa biopole każdej żywej istoty. Każda żyjąca istota wytwarza biopole, czyli wytwarza PROMIENIOWANIE, które ja, jako pierwszy człowiek na Ziemi potrafię wyczuć i rozpoznać. Ale mało tego. Oprócz tego nowego ośrodka w mojej głowie, uaktywnił się jeszcze jeden ośrodek - NADAJNIK ANTY-BIOPOLA.

 Całość działa mniej więcej tak: wyczuwam biopole emitowane przez człowieka (albo psa, muchę - cokolwiek żywego). Biopole, to promieniowanie, promieniowanie to fala. A więc wyczuwam falę i jeśli mam taką wolę, potrafię wyemitować taką samą falę, falę o takiej samej długości, tylko o przeciwnej amplitudzie. Kiedy moja fala spotka się z falą emitowaną przez żywą istotę, następuje interferencja, czyli nałożenie fal, a ponieważ długość fal jest taka sama, a amplitudy przeciwne, następuje wzajemne WYGASZENIE.

 Ot i cała tajemnica.

 

 Poniedziałek

 

 Szybko zrozumiałem, że mając taką moc, nie mogę być bezczynny. Mogę, rozsądnie używając mego nowego talentu, zmieniać świat na lepsze. Każdy uczciwy człowiek, zrobiłby na moim miejscu podobnie.

 Na pierwszy ogień poszli psiarze razem ze swoimi pupilami. Od razu zrobiło się czyściej na osiedlu, a przechodząc na skróty przez trawnik, nie trzeba już było zachowywać najwyższej czujności i patrzeć uważnie pod nogi.

 Potem zająłem się estetyką ulicy. Pozbyłem się okolicznych żebraków, garbusów, paralityków, kalek na wózkach, jednonogich, pokrzywionych, kulawych. Od razu zrobiło się przyjemniej i tak zwyczajnie ładniej.

 Pozbyłem się też sąsiada, który nigdy nie wycierał butów o wycieraczkę, jak wchodził do bramy, i roznosił potem racicami błoto po całej klatce schodowej.

 

 Poniedziałek

 

 Znowu przez przypadek, dowiedziałem się że moja moc jest dużo większa niż myślałem do tej pory. Oglądałem mecz w telewizji. Nasi grali jak ostatnie patałachy. Żeby przegrać pięć do zera na własnym boisku!

 "A żeby was chuj strzelił!" - pomyślałem o tych łamagach (zupełnie bez złych intencji). A oni, cała jedenastka, padli bez życia na murawę...

 A więc moja moc jest potężniejsza niż myślałem! Nie muszę mieć bezpośredniej styczności z osobą, którą chcę ukarać. Mało tego, mogę określić i sprecyzować grupę docelową, której kara się należy. Niesamowite!

 Potem, po zastanowieniu, zrozumiałem, że nie ma w tym nic dziwnego. Biopole jest pewnie falą niezwykle krótką i posiada właściwości podobne do fali radiowej, a więc działa na duże odległości. Poza tym mój odbiornik biopola jest tak niesamowicie czuły, że potrafi rozróżnić najdrobniejsze niuanse fali i znaleźć wspólny mianownik łączący biopola odmiennych od siebie ludzi, ale mających jakąś cechę wspólną. Na przykład fakt, że są (byli) piłkarzami.

 

 Poniedziałek

 

 Wczoraj rozprawiłem się z rudymi, z taksówkarzami, strażą miejską, staruchami, urzędnikami ZUS-u, GUS-u, MOPS-u, MPWIK-u, z komornikami i właścicielami lombardów.

 

 Poniedziałek

 

 Pani Jadzia nie przyszła do mnie posprzątać mieszkania. Już nie przyjdzie. Skąd miałem wiedzieć, że jest mańkutem?

 

 Poniedziałek

 

 Dzisiaj szczególnie mocno poczułem sprawiedliwy gniew i wzmożenie patriotyczne. Załatwiłem za jednym zamachem wszystkich Niemców (wiadomo) i Ruskich (wiadomo). Pozbyłem się również Czechów (bo to pepiki i tak śmiesznie mówią, jakby się z nas POLAKÓW nabijali), i Szwedów (za Potop), i Francuzów (bo żabojady tfu!), i Anglików (bo dżemojady i się upijają w Krakowie i hałasują), i Bułgarów (bo kozojeby).

 

 Poniedziałek

 

 Dzisiaj na tapetę wziąłem czystość rasową. White Power! Wszystkich zółtków, czarnuchów, śniadych, ciapatych, czerwonoskórych, i innych mieszańców odprawiłem na tamten świat.

 

 Poniedziałek

 

 Pięknie jest mieć taką boską moc, jaką ja posiadam. Jestem nawet lepszy od Boga. Pan Bóg, aby zabić musiał jednak się natrudzić sporo. Musiał topić, albo sprowadzić gradobicie, atak szarańczy, pomór bydła, musiał głodzić, strącać w otchłań, palić, truć, wywoływać wojny, susze, powodzie...

 Tymczasem ja nie muszę nic. Wystarczy, że pomyślę...

 

 Poniedziałek

 

 Zastanawiam się nad aspektem moralnym mojej działalności. Chyba nie mogę sobie niczego zarzucić. Mój gniew jest zawsze sprawiedliwy, a moje ofiary zawsze winne. Moje pobudki są czyste. Nie robię tego ani dla pieniędzy, ani dla sławy. Nie pragnę poklasku i podziwu. Nikt nie musi modlić się do mnie, składać ofiary z baranka. A przecież mógłbym być sławny i bogaty. Sławny jak Pan Bóg, który przecież sławniejszy jest od Bitelsów, Elvisa Presleya i Zenka Martyniuka razem wziętych.

 

 Poniedziałek

 

 Kurde... Chyba trochę przesadziłem. Wczoraj upiłem się na smutno. Nie w tę rurę weszło. Ostatnio chodziłem lekko struty. Karanie weszło mi w krew, stało się nawykiem. Lubiłem karać. Niestety coraz trudniej było mi znaleźć grupę docelową. Miałem coraz większy problem, aby mój sprawiedliwy gniew miał jakieś ujście.

 Wczoraj upiłem się za mocno i (chyba) na zerwanym filmie zażyczyłem sobie aby WSZYSTKICH trafił szlag...

 Chyba troszkę przedobrzyłem.

 

 Poniedziałek

 

 NIC NIE DZIAŁA! Nie ma prądu, nie ma wody, nie ma gazu, nie ma internetu. Na ulicy pusto. Wiatr hula i turla po pustych chodnikach papierowe kulki śmieci. Na bezlistnych drzewach furkoczą na wietrze zaczepione o gałęzie plastikowe reklamówki. Nic nie ćwierka, nic nie szczeka, nic nie sapie, dyszy, kwęka...

 

 Poniedziałek

 

 Sklepy pozamykane. Jestem głodny. Biorę z piwnicy łom i rozbijam wystawową witrynę, aby dostać się do środka.

 Ale wtedy pojawiają się oni. CYBORGI! Wyglądają jak zwykli policjanci, ale nie emitują biopola. Jestem wobec nic zupełnie bezbronny. Łapią mnie pod ręce. Skuwają kajdankami i wrzucają do policyjnej suki.

 

 ***

 

 W świetlicy gra telewizor ale na szczęście jest ściszony. Przy stoliku brydżowym Aleksander Macedoński i Aquirre Gniew Boży grają z Napoleonem i Nuncjuszem Apostolskim w brydża. Tłuką już piątego robra. Iwan Groźny gra w warcaby z Janem Pawłem Drugim. Jezus Chrystus właśnie skończył partyjkę szachów z Cesarzem Etiopii Menelikiem. Namawiam go na wyjście na fajkę. Chce mi się palić, a bez pomocy Jezusa nie popalę, ponieważ mam na sobie kaftan bezpieczeństwa.

 Wychodzimy z Jezusem na korytarz. Dołącza się do nas Michał Anioł i Atylla Wódz Hunów. Jezus odpala fajkę, zaciąga się, potem daje mi maszka. I tak na przemian. Jeden maszek Jezusa, drugi mój.

 - Ale żeby tak koledze... nogę... piłą... - mówi Jezus.

 - Piłką. Do metalu - precyzuję.

 Mówią na mnie Jahwe. Faktycznie odpiłowałem prawie całkiem nogę Szopenowi piłką do metalu, kiedy spał odurzony lekami. To właśnie przez ten incydent muszę teraz chodzić w kaftanie, nie mogę grać w gry i muszę prosić Chrystusa, jak mam ochotę zajarać. Nogę odpiłowałem, bo się chciałem dopiłować do tytanowego egzoszkieletu, który, jak mniemałem, kryje się pod skórą tego cyborga Szopena. Egzoszkieletu nie stwierdziłem, ale to nie jest żaden dowód. Po prostu są lepiej zakamuflowani. Wszystkie te cyborgi. Cali są sztuczni. Ulepieni z syntetycznego białka. Jak ich skaleczyć - krwawią. Ale ja się nie dam oszukać. Jednego nie potrafią podrobić. Biopola. Nie emitują biopola, a więc nie żyją. Są równie żywi jak krzesła w świetlicy, albo lodówka w kuchni. Nie mogę im nic zrobić. Gdyby byli ludźmi... O tak! Wtedy pokazałbym im gdzie raki zimują i kto tu jest panem. Ale tak? Już im nawet nie tłumaczę, że są sztuczni. Nie chcą mi wierzyć i się śmieją. Sanitariusze i pacjenci. I nazywają mnie Jahwe i prowokują, proszą abym wreszcie wpadł w SPRAWIEDLIWY GNIEW i ujawnił swoją moc. Udaję, że nie słyszę ich docinków.

 Po fajce jak zwykle robię się senny. Idę do swojej sześcioosobowej sali numer dwadzieścia trzy. Zzuwam kapcie i bosą stopą przesuwam je tak, aby stały równo jeden obok drugiego, jak żołnierze na defiladzie, dokładnie w połowie między jednym końcem łóżka, a drugim. Kładę się i odwracam na lewy bok, aby nie widzieć porzuconych w nieładzie kapci chrapiącego obok Nabokova.

 

 

© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~sensol
Kategoria: trening-wyobrazni
Opis:
Dodano: 2020-03-08 15:07:49
Komentarze.
@nuncjusz 25 d.
Genialne
Odpowiedz
~sensol 24 d.
nuncjusz rzadko się odzywasz - tym cenniejsza pochwała od Ciebie
Odpowiedz
~Adelajda 25 d.
Okrutnie dobre, satysfakcjonujące są kapcie i spłuczka Taka moc, myślę, że każdego by zgubiła.
Całość cudna, ale końcówka kompletnie wybija z tego obranego toru, przez co wszystko jest jeszcze lepsze.
Świetne
Odpowiedz
~sensol 24 d.
Adelajda dzięki za wizytę i słowa otuchy
Odpowiedz
Witamy nowy tekst!
Odpowiedz
*Canulas 25 d.
Jezu...
Nie żebym Ci źle życzył, bo wiadomo, biopole, ale czy Ty kiedyś napiszesz coś... już nawet nie słabego. Średniego chociaż? Zawsze musisz rozjebać.
Naprawdę z wielką przyjemnością kupiłbym każdy z Twoich zbiorków, bo w tym co robisz - na tym polu - nie masz równych.
Odpowiedz
~sensol 24 d.
Canulas dzięki za słowa otuchy no... już działam w tym kierunku, aby coś wydać. jak się uda - wyślę Ci całkiem gratis, bo duża TWoja zasługa, że wróciłem do pisania
Odpowiedz
*Canulas 24 d.
sensol nie tam gratis. Trza dobre nagrodzić. Oby się udało. Mam naprawdę nadzieję, że pyknie.
Odpowiedz
~Agnieszka 25 d.
Hej,

"Szedłem jak co dzień do pracy przez most, przygnieciony podręcznym bagażem jałowych myśli o kapciach, spłuczce, serze, kranach i zamku." - lubię taką codzienna rutynę umiejętnie wplataną w tekst. U ciebie to sięga mistrzostwa. (Spłuczka hahaha

" Po fajce jak zwykle robię się senny. Idę do swojej sześcioosobowej sali numer dwadzieścia trzy. " - 23 tu widzę hahaha
Kurde, zajeb...ście świetne opko.
Pozdrowionka

PS. Kocyki pod tyłkiem są the best. Sama praktykuję
Odpowiedz
~sensol 24 d.
Agnieszka dzięki za przybycie i słowa otuchy ja wole na twardym. kocyk był tylko pod EFEKT
Odpowiedz
*Ritha 25 d.
Wiesz co sensol, mam tutej ciastko i se je wpierdzielę czytając Twój tekst. A co! Jesteś już TAKĄ MARKĄ, że jak lecę z czytaniem tych tekstów po kolei i widzę nick sensol - to OD RAZU mi się morda śmieje, a w głowie - łoo, sensol, to będzie na pewno zajebiste Ok, czytam!
Odpowiedz
*Ritha 25 d.
Łaaaa, a jaki zajebisty zestaw pod Ciebie - Zdarzenie: Opowieść pewnego pedanta Od kogo?
Odpowiedz
*Ritha 25 d.
Ale... zawsze piszę na kompie siedząc na drewnianym krześle. Dzisiaj, aby wykorzystać efekt, podłożyłem sobie pod tyłek KOCYK. Czy to się liczy, niech oceni szanowne jury (żiri). HHAHAHHAH
Taa, Zespół TW zwoła specjalne posiedzenie na szczycie w tej sprawie. ZASTANOWIMY się czy Ci to zaliczyć
Odpowiedz
~sensol 24 d.
Ritha dzięki za przybycie i słowa otuchy zestaw od JamCi (tak przynajmniej zakodowałem w makówce)
Odpowiedz
~sensol 24 d.
Ritha KOCYK być dobry, KOCYK się liczyć
Odpowiedz
~alka666 25 d.
Sama przyjemność czytać takie pisanie! Chylę czoła
Odpowiedz
~sensol 24 d.
alka666 dzięki za przybycie i słowa otuchy
Odpowiedz
~alka666 24 d.
sensol
Musiałam tu wrócić
Majstersztyk opisu zaburzeń w percepcji postrzegania otaczającej rzeczywistości. Tak bez halucynogenków? Mocne
Dziennik w formie chronologicznego zapisu kolejnych wydarzeń, świetnie odzwierciedla rozwój kolejnych stanów postępującej psychozy.
Odpowiedz
~sensol 24 d.
alka666 kiedyś po halucynogenkach psylocybkach czas stanął, a koleżance zrobiły się różowe włosy. dawne czasy
Odpowiedz
~alka666 24 d.
sensol ciekawe... Poczytałabym, bo zażywać nie chciała bym. A może chciała...?
Odpowiedz
~sensol 24 d.
alka666 istnieje pogląd, że każdy powinien choć raz spróbować substancji halucynogennej, aby otworzyć drzwi percepcji i zobaczyć wszystko z nowej perspektywy (Witkiewicz, Huxley).
Odpowiedz
~alka666 24 d.
sensol No, jeśli Witkiewicz i Huxley, to ja poproszę
Odpowiedz
~sensol 24 d.
alka666 - musisz iść jesienią na łąkę i sobie nazbierać
Odpowiedz
~alka666 24 d.
sensol Do jesieni zapomnę
Odpowiedz
*Ritha 25 d.
przygnieciony podręcznym bagażem jałowych myśli o kapciach, spłuczce, serze, kranach i zamku

Wracałem do domu jak lunatyk, w głowie wirował mi kołowrót myśli. Już na osiedlu, aby się upewnić, że przeczucia mnie nie mylą, odprawiłem na tamten świat sąsiada - hahahha

Nie no, masz genialne te pomysły. I ta LEKKOŚĆ narracji.

Wczoraj rozprawiłem się z rudymi, z taksówkarzami, strażą miejską, staruchami, urzędnikami ZUS-u, GUS-u, MOPS-u, MPWIK-u, z komornikami i właścicielami lombardów.

NIC NIE DZIAŁA! Nie ma prądu, nie ma wody, nie ma gazu, nie ma internetu. Na ulicy pusto. Wiatr hula i turla po pustych chodnikach papierowe kulki śmieci. hahahhahah

Chce mi się palić, a bez pomocy Jezusa nie popalę, ponieważ mam na sobie kaftan bezpieczeństwa.
Wychodzimy z Jezusem na korytarz.

ZAJEBISTE opko, sensol
Odpowiedz
~sensol 24 d.
danke
Odpowiedz
~jotka 25 d.
Te kapcie i spłuczka to już kultowe. Niesamowite jest to, że na kanwie takich bzdurek (wybacz) tworzysz coś z takim polotem. Masz świetne pomysły. 5
Odpowiedz
~sensol 24 d.
jotka dzięki za słowa otuchy
Odpowiedz
~pkropka 24 d.
Ech, to wracanie do zamkniętych drzwi... Zdarzyło mi się kiedyś wracać pół kilometra i dziesięć pięter żeby sprawdzić. Bo nie moje drzwi były.
"Znany Polityk Którego Bardzo Nie Lubię" - wielkie litery robią z tego określenia cudo
Świetnie wytłumaczyłeś jego umiejętność.
" "A żeby was chuj strzelił!"" - spodziewałam się innego efektu
Całość ŚWIETNA

Wydaj zbiór i w tytule koniecznie daj coś z kapciami. Kupiłabym w ciemno.
Odpowiedz
~sensol 24 d.
pkropka dzięki za słowa otuchy działam w tym kierunku. ale w tytule kapci nie będzie
Odpowiedz
~pkropka 24 d.
sensol jakoś przeżyję. Na półce obok twojej książki postawię miniaturowe kapcie. Dwa, zszyte razem, żeby zawsze równo stały jak na defiladzie
Odpowiedz
~sensol 24 d.
pkropka tylko dokładnie zszyj, bo jak się nitki poluzują, to nie będą stały równo
Odpowiedz
~alfonsyna 24 d.
"przyszła do mnie posprzątać mieszkania" - literówka - mieszkanie;
No taka prawda, że Ty fuszerki nie odwalasz i tu również się sprawdziło. Bardzo akuratne i adekwatne konkluzje odnośnie świata i ludzi się kryją pod tym płaszczykiem nieco czarnego humoru. Przypuszczam, że każdy albo prawie każdy, kto miałby taką moc wykorzystał by ją bardzo podobnie i czułby się przy tym zbawcą świata i ludzkości - taka ludzka natura. Zapewne będziesz jednym z faworytów w tej edycji.
Odpowiedz
~sensol 24 d.
alfonsyna dzięki za słowa otuchy. fajnie, że się podoba

"Pani Jadzia nie przyszła do mnie posprzątać mieszkania." - tak brzmi całe zdanie. nie jestem pewny, ale chyba jest poprawne. (ale dzięki za czujność )
Odpowiedz
~alfonsyna 24 d.
sensol, a to wybacz, bo chyba ja miałam jakiś problem ze wzrokiem (najprawdopodobniej przeczytałam bez tego "nie", a teraz widzę, że jest w porządku.
Odpowiedz
*Canulas 24 d.
alfonsyna masz rację. Pierścień Gygesa się kłania.
Odpowiedz
~entropia 24 d.
"Chyba troszkę przedobrzyłem." -
Boskie!
Odpowiedz
Świetne opowiadanie. Czytałam z przyjemnością. Dużo humoru i świetny pomysł z tą mocą Zabijał głównie w poniedziałki, bo w poniedziałek najgorszy humor i wszyscy go wkurzali? Pozdrawiam.
Odpowiedz
~sensol 23 d.
aniamarzycielka - takie rzeczy tylko w poniedziałki - dobrze kombinujesz dzięki za wizytę
Odpowiedz
~Manta 24 d.
Świetnie się to czytało :-) Fajne i zabawne!
Odpowiedz
~sensol 23 d.
Manta dzięki za wizytę
Odpowiedz
~DarkStone 24 d.
Mistrzu Sensolu, od dzisiaj na Twoją cześć będę ustawiać równo kapcie 😁
totalnie rozwaliłeś system
Odpowiedz
~sensol 23 d.
DarkStone dzięki za odwiedziny i słowa otuchy
Odpowiedz
+berkas 21 d.
Super!
"A żebyś ty chuju zdechł!"
"Wczoraj upiłem się za mocno i (chyba) na zerwanym filmie zażyczyłem sobie aby WSZYSTKICH trafił szlag...

Chyba troszkę przedobrzyłem."

Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin