Jeszcze żywy człowiek (TW#5)


 Postać: Biedny farmer

 Zdarzenie: Obieranie brukselki

 Efekt: Kubek Łun: Każdy z obecnych na losowaniu, wymyśla jeden wyraz. Te wyrazy musisz zaakcentować w tekście.

 Wyrazy: szynka, supernowa, wuwuzela, skała, eksplikacja, wilegiatura, szpareczka

 

 

 

 

 

 Jestem tylko biednym farmerem. Moją farmą jest moje ciało. Tak ujęty temat pozwala mi to napisać: "Jestem biednym farmerem". Bo cóż mnie czeka? Jakbym się nie starał czeka mnie śmierć. Oby nie w męczarniach, ale pewności nie mam. Może trafi mnie szlag szybko. Powiedzmy zawał albo udar. A może dopadnie mnie jakieś gówno typu: rak, paraliż, niewydolność oddechowa, parkinson, srarkinson, czy jeszcze inne kurestwo.

 Więc moje gospodarstwo, moja farma, moje włości, moje ciało skazane jest na porażkę.

 

 No to abyśmy!

 

 I ciągle trzeba zapierdalać, aby trwać. Aby stać w miejscu trzeba biec. Jak w "Alicji w krainie czarów". No. Trzeba zapierdalać. To wyświechtane porównanie. Ale jesteśmy jak te chomiki zasuwające w klatce w takim kółku, im szybciej przebieramy nóżkami, tym szybciej kręci się ten młynek. Odziać się, mieć dach nad głową, coś zjeść. I nie ma wytchnienia. Nie można odpocząć na dłużej, zwolnić. Nie można powiedzieć - "Pierdolę, wysiadam". Trzeba zasuwać, żeby nie marznąć, napełnić kałdun, schronić się przed deszczem. Aż dziwne, że przez tyle lat się udawało. Nie przejechał mnie pijany kierowca TIR-a. Nie rozmazał mnie na asfalcie, nie zamienił mojego miękkiego ciała, od drewna, od stali od kamienia miększego, w krwawą miazgę. Nie zastrzelił mnie bandyta, terrorysta nie wysadził się przy mnie w powietrze. Nie zabiło mnie tsunami, trzęsienie ziemi, powódź, nie wybuchł mi wulkan pod bokiem, nie zakatowali mnie policjanci na komendzie. Nie załapałem się na zamach stanu, rewolucję, wojnę domową, wojnę światową. Nie zastrzelili mnie żołnierze, ani partyzanci. Żaden pilot nie spalił mnie z bezpiecznej odległości napalmem. Nie zatrułem się sromotnikami. Nie zatrułem się jadem kiełbasianym. Nie poraził mnie śmiertelnie prąd. Nie zginąłem pod gruzami własnego mieszkania, które przecież mogłoby zawalić się, gdyby pijany sąsiad-menel zapomniał zakręcić gaz. I żadna z tysięcy chorób nie nawiedziła mnie, a nawet jeśli, to nie zabawiła długo i sobie poszła. A przecież tyle ich jest. I są takie, co jak już wejdą, to nie wyjdą. Zadomowią się. Zapuszczą korzenie.

 

 Więc nie jest lekko. A teraz do tego jeszcze "obieranie brukselki" - coś napisać muszę. Ale co? Brukselka jest w ogóle niedobra. I w ogóle o niej nigdy nie myślałem. I jeszcze te słowa: szynka, supernowa, wuwuzela, skała, eksplikacja, wilegiatura, szpareczka. Muszę się odnieść w tekście, aby zaliczyć efekt. A kto to w ogóle wie, cóż to jest eksplikacja albo wilegiatura? Złośliwie takie słowa wymyślili, żeby mi dopieprzyć. Żeby zgnoić, jakby bez tego życie nie było dostatecznie ciężkie.

 Ale ja sobie zobaczę, kto mi te słówka załatwił. Jak będę miał czas. Jak będę miał trochę czasu. Poszukam. I sobie zapamiętam. I się odwdzięczę. A zaręczam, że miłość bliźniego nie jest moją najmocniejszą stroną. Nie jestem katolikiem. Nie jestem nawet chrześcijaninem, więc nie obowiązuje mnie nadstawianie drugiego policzka. Więc poczekajmy. Karma wraca...

 

 No to hyc!

 

 Jesteśmy w czarnej dupie. Wszyscy. Wszyscy jak leci. W dupie jest ciepło i wilgotno. Czy to jest dobre miejsce na przetrwanie epidemii koronawirusa? Wątpię. Jesteśmy w dupie za sprawą naszych włodarzy, którzy wszystkie pieniądze, które nam zabrali w formie podatków, PRZEJEBALI. Teraz przydałaby się ta forsa. Ale jej nie ma. Jest chaos. Do każdego stołka przyklejony nieudacznik i karierowicz. Nad tym stary prezes, który steruje swoimi pacynkami przy pomocy palca trzymanego im w dupie. Jedyne ludzkie uczucia jakie przejawiają pacynki, to chciwość i pogarda. Tylko pęd do zgarniania kasy i bezbrzeżna pogarda do takich jak ja, zwykłych zjadaczy chleba. Moja pogarda do nich jest równie silna. Nie podoba mi się, że jestem przez nich dymany. Więc pluję na nich, na każdego mam osobne splunięcie. Pluję w ich zdradzieckie mordy. Oczywiście pluję metaforycznie. Nie starczyłoby mi śliny na prawdziwe plucie. Zresztą nie chciałbym ich zarazić, teraz to niebezpiecznie strzykać jadem, kiedy szaleje epidemia.

 

 A najbardziej mnie wkurwiło, że rozjebali Mierzeję Wiślaną. Prezes przyjechał, wbił w piasek tabliczkę. Oznaczył teren. Gdyby chociaż zrobił to jak pies, zwyczajnie - obsikał albo obesrał, ale nie! On sprowadził tu ciężki sprzęt. Kawał lasu wycięli, klepisko rozjeździli gąsienicami. Są gorsi od Wandali, od Hunów. Tego im nie zapomnę. Takie fajne miejsce spierdolili. Jeździłem tam rowerem. Było pięknie. Już nie jest.

 

 No to bęc!

 

 Zrobiłem sobie własnym sumptem taką mini-wiertareczkę do wiercenia w maku. Mak też mam. Całe pół kilo kupiłem. Zamrażarkę wypełnia po brzegi brukselka. Dwadzieścia kilo. Ponad setka główek. Inni robią zapasy na ciężkie czasy. Mają ryż, makaron, suchary. A ja nie. Ja mam tylko brukselkę.

 Spytacie po co mi tyle brukselki? Po co mak i po co mini-wiertareczka?

 Otóż biorę sobie brukselkę i obieram. Brukselka robi się coraz mniejsza. Po chwili mam już tylko pół brukselki. Po chwili z tej połówki, robi się znowu pół. I tak dalej. Obieranie tak małej, tak bardzo już obranej brukselki, jest bardzo pracochłonne, wymaga dużej precyzji i skupienia. Ale je nie ustaję, każdy kolejny kawałek okrawam, pomniejszam, jakbym chciał doobierać się do samego jądra brukselki, jakbym chciał dotknąć samego środka jej środka. Ale nie! Nie jądra szukam, tylko odpowiedniego rozmiaru. Rozmiaru, bo kształt wiadomo, kulisty musi być.

 Po osiągnięciu odpowiedniego rozmiaru odkładam obraną brukselkę. Biorę ziarenko maku i wydrążam je w środku mini-wiertareczką. To zajęcie jest równie pracochłonne, jak obieranie kapusty. I również wymaga precyzji i skupienia. Kiedy już wydrążę cały środek, wciskam do pustej skorupki obraną brukselkę. Tak nadziane ziarenko umieszczam w małym słoiczku. Potem biorę następną brukselkę, obieram. Potem mini-wiertareczką drążę mak i wkładam do pustego środka pomniejszoną przez obieranie brukselkę. Wszystko to bardzo długo trwa. Od początku epidemii obieram brukselkę i drążę mak, a w słoiczku nadal widać dno. Ale ma to tę zaletę, że roboty mi na pewno nie zabraknie. Mam tyle maku i tyle kapusty! Przetrzymam każdą kwarantannę.

 Zapytacie po co mi wydrążony mak z obraną do cna brukselką w środku?

 Zwyczajna sprawa. Po prostu przygotowuję się do randki, na którą umówiłem się z poznaną przez internet dziewczyną. Jak się to wszystko skończy, spotkamy się w realu. Pewnie w jakiejś restauracji. Jak już siądziemy przy kawie i ciastku, to wtedy ja zjem cały mak przy niej, przy mojej dziewczynie, a potem uśmiechnę się szeroko. Na pewno wiele ziarenek maku przyklei mi się do zębów i do dziąseł. I dziewczyna zapyta: "Zjadłeś mak?" A ja na to: "Tak!" Ale ho ho! Przecież to nie jest zwykły mak! To mak nadziewany brukselką! Jedyny taki mak na świecie. Zgłoszę się do redakcji Księgi Guinnessa, aby mnie wpisali jako pierwszego, który wymyślił i wykonał nadziewany mak! Wszystko to wyjaśnię nowo poznanej dziewczynie, aby oczarować ją, zadziwić i wytrącić ze strefy komfortu. A ona wtedy popatrzy na mnie z uznaniem. Doceni tytaniczną pracę jaką włożyłem w wyprodukowanie nadziewanego kapustą maku. Na pewno pomyśli sobie wtedy: "Jaki oryginalny! Jaki pracowity! Z takim to warto się połączyć!"

 I zakocha się we mnie na zabój.

 Czyż nie?

© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~sensol
Kategoria: trening-wyobrazni
Opis:
Dodano: 2020-03-22 15:03:53
Komentarze.
*Canulas 11 d.
"Nad tym stary prezes, który steruje swoimi pacynkami przy pomocy palca trzymanego im dupie" - się zjadło "w".

Noo, takie The Best of Sensol. Jest trochę sprytu z testów (jak z muchą), jest sprytne wykorzystanie zestawu, jest gorzka satyra na świat i nienachalna porcja marzeń.
Fajny, ciepły tekst.
Odpowiedz
~sensol 10 d.
Canulas dzięki za wizytę i słowa otuchy no i za wyłapanie baboka. trochę mnie jednak przytłacza rzeczywistość za oknem, więc jakby siadło u mnie z pisaniem, nie wiem jak u innych
Odpowiedz
~alfonsyna 11 d.
Ten mak to taki typowo sensolowy pomysł, nikt inny by pewnie na to nie wpadł. No i oczywiście te sprytne zagrania z efektem - wiedziałam, że znów dasz radę się z tego wywinąć. Zakończenie podobało mi się najbardziej, świetnie to wszystko puentuje.
Odpowiedz
~sensol 10 d.
alfonsyna dzięki za wizytę i słowa otuchy z tym efektem to mam już wprawę. dostałem drugi raz ten sam
Odpowiedz
Witamy nowy tekst!
Odpowiedz
^Halmar 11 d.
Sensolowo jest! Smakowity purononsens, a brukselka przepyszna.
Bezczelnie przemycony efekt
Odpowiedz
~sensol 10 d.
Halmar dzięki za odwiedziny. trenuję bezczelne przemycanie efektów. taka moja metodka
Odpowiedz
~alka666 11 d.
Uśmiałam się. Dobrze mi tak. W końcu będę ścigana i zemsta mnie dopadnie Wtedy już nie będzie mi do śmiechu za tę wilegiaturę Chociaż to bardzo przyjemna czynność Już niebawem w sam raz na kwarantannę
Odpowiedz
~sensol 10 d.
alka666 - już przeglądam słownik wyrazów obcych, żeby się odwinąć
Odpowiedz
~alka666 10 d.
sensol
Odpowiedz
+berkas 11 d.
„Muszę się odnieść w tekście, aby zaliczyć efekt. A kto to w ogóle wie, cóż to jest eksplikacja albo wilegiatura? Złośliwie takie słowa wymyślili, żeby mi dopieprzyć. Żeby zgnoić, jakby bez tego życie nie było dostatecznie ciężkie."

„Zrobiłem sobie własnym sumptem taką mini-wiertareczkę do wiercenia w maku. Mak też mam. Całe pół kilo kupiłem. Zamrażarkę wypełnia po brzegi brukselka. Dwadzieścia kilo. Ponad setka główek. Inni robią zapasy na ciężkie czasy. Mają ryż, makaron, suchary. A ja nie. Ja mam tylko brukselkę." to też fajne.
Czytało mi się bardzo przyjemnie. Bawiło, smuciło, podnosiło nerwa. No tekst kompletny.
Odpowiedz
~sensol 10 d.
berkas danke
Odpowiedz
~DarkStone 10 d.
Sensolu, Ty tak mi przypominasz w mentalności swoich tekstów mojego brata Huberta, że coraz bardziej odnoszę wrażenie, że wraz z Twoimi tekstami lubię i Ciebie, choć wcale Cię nie znam i możesz być zupełnie inny.
Jest to niebezpieczne o tyle, że mogę zatracić cały obiektywizm i z pełnym zadowolenia uśmiechem będę witać kolejny tekst za sam podpis "Sensol". Cóż, zawłaszczasz coraz więcej kawałka mojej czytelniczej osobowości.
Nadziewany mak...tylko Ty potrafisz tego dokonać 😁
Odpowiedz
~sensol 10 d.
DarkStone dzięki za odwiedziny i ciepłe słowo się czerwienię...
Odpowiedz
~sensol 10 d.
DarkStone aaa! i dzięki wielkie za zestaw. na razie nic mi nie świta ale jeszcze troszkę czasu jest. no i efekt muszę w końcu zaliczyć bez migania się
Odpowiedz
~DarkStone 10 d.
sensol,
mam nadzieję, że nie dowaliłam Ci zestawem. Już wcześniej chciałam, żebyś z mojego zestawu napisał i udało się tym razem 😉
Odpowiedz
~sensol 8 d.
DarkStone zestaw OK. mam nadzieję, bo na razie ani be anie me
Odpowiedz
*Ritha 10 d.

Odpowiedz
*Ritha 10 d.
Jestem w połowie, już 4 razy łapałam się na kopiowaniu, ale byłoby to przerzucenie całości. OFICJALNIE ogłaszam, że jestem Twoją FANKĄ! Jesteś, kurna, miszcz! Czytam dalej.
Odpowiedz
*Ritha 10 d.
Doczytałam, super narracja, fajny tekst, gites
Odpowiedz
~sensol 10 d.
Ritha dzięki za wizytę. naprawdę wielkie dzięki za słowa otuchy
Odpowiedz
*Ritha 10 d.
sensol siedź w domu, myj ręce. Musisz pisać śmieszne opa!
Odpowiedz
~Adelajda 10 d.
" Ale ja sobie zobaczę, kto mi te słówka załatwił. Jak będę miał czas. Jak będę miał trochę czasu. Poszukam. I sobie zapamiętam. I się odwdzięczę." - strzeżcie się sensola, nie znacie dnia ani godziny

Tekst cudowny, szczególnie początek.
Odpowiedz
~sensol 10 d.
Adelajda - dzięki za wizytę i dobre słowo
Odpowiedz
~JamCi 8 d.
Hyh sama nie wem co powiedzieć. Dla mnie zarąbiste :-)
A i jezcze jedno: nie jedz tego syfu! Brukselka jest niedobra.
Odpowiedz
~sensol 8 d.
JamCi jest ohydna. nawet z makiem. w maku właściwie

Odpowiedz
~JamCi 8 d.
sensol mam teorię, że obieranie służy temu, żeby było jej mniej.
Odpowiedz
~sensol 8 d.
w sumie... tak
Odpowiedz
Sprytnie wykombinowane z tym efektem Tekst mi się podobał, super narracja i fajny pomysł z tym makiem, pozdrawiam
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin